wtorek, 26 października 2010

Krym

Dzisiaj chciałbym trochę zareklamować Ukrainę, jako doskonałe miejsce do wypoczynku. Większość z nas kojarzy sobie raczej wyjazd na Ukrainę z zakupem taniego alkoholu, papierosów i oczywiście wizytą we Lwowie. Tak wygląda chyba 90% wycieczek Polaków :) Otóż wydaje mi się, że trzeba z tym trochę walczyć. 

Kilkanaście lat temu Krym uważany był za Lazurowe Wybrzeże Wschodu i tak też nazywa się go do dzisiaj, był praktycznie dostępny tylko dla wybranych – najbogatszych lub najbardziej zasłużonych „po linii” komunistycznej partii. Dziś może tu przyjechać każdy, a w sezonie turyści często odwiedzają to miejsce.
Krym to fascynujący i nadal nie do końca odkryty przez turystów zakątek Europy. 

Na południe od gór krymskich, nad samym morzem jest klimat subtropikalny, a na wybrzeżach wschodnim i zachodnim – śródziemnomorski. W głębi lądu mamy step. Klimat i krajobraz okolic Jałty i Ałuszty często porównuje się z francuskim Lazurowym Wybrzeżem. I to jest właśnie najpiękniejsze. Dla Polaka wyjazd na Krym pozwala poczuć się naprawdę komfortowo. Szczególnie teraz, kiedy kurs hrywny jest bardzo niski. Wakacje na Krymie będą zatem z pewnością tańsze niż w Grecji/Hiszpanii/Bułgarii czy Chorwacji, przy tym bez większych problemów można sobie pozwolić na powiew luksusu, wybierając najdroższe knajpy w mieście, płatne plaże i dobre hotele za pieniądze na pewno mniejsze niż w wyżej wymienionych państwach.



Centralnym punktem Riwiery Krymskiej jest Jałta, położona ok. 40 km na południe od Symferopola. Miasto jest z trzech stron otoczone górami, a z czwartej Morzem Czarnym. W efekcie takiego położenia jest tu także niepowtarzalny mikroklimat - podobny do śródziemnomorskiego. Jałta robi zresztą olbrzymie wrażenie, nawet na turyście z Europy Środkowej. 

Plaże w Jałcie są wąskie i kamieniste, a deptak wieczorami zapełnia się tłumem gości. Zaczyna się on na placyku z pomnikiem Lenina, a kończy po kilku kilometrach knajpek, straganów, sklepów i innych przybytków letnich, nadmorskich rozrywek.

Pojęcie kuchni narodowej Krymu tworzą elementy kuchni rosyjskiej, ukraińskiej oraz tatarskiej. We wszystkich kawiarniach na wybrzeżu można spotkać smaczną zupę soliankę oraz przygotowywany na oczach turystów szaszłyk z baraniny. Mi osobiście najbardziej smakowały wszelkiego rodzaju pierogopodobne potrawy np. tzw. Cziburiek (wymowa różna :) )

 Tradycyjnym napojem jest lokalne wytrawne wino Kaberne, które produkują w każdej części półwyspu. Muszę przyznać, że wino to jest bardzo specyficzne i "ciężkie" przez co raczej nadaje się do degustacji niż do spożywania w większych ilościach. Polecałbym raczej poproszenie w winiarni o świeże, często schłodzone wino, które idealnie gasi pragnienie i przy okazji delikatnie poprawia humor.


Krym to nie tylko plaża, dobre jedzenie i picie ale przede wszystkim zabytki. Czufut Kale, Jałta, Sewastopol, Bakszysaraj i wiele wiele innych pięknych miejsc zasługuje jednak na oddzielny wpis :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz